Biedronka na stole, czyli lato wspominam, o lecie marzę
Na stole pojawiła się biedronka, za oknem hula wiatr. Jeszcze w górach zima, a tu już w głowie coraz więcej myśli o wiośnie, o lecie. Więc i zebrałam się dzisiaj za wysyłanie wieści o naszych tanecznych wyjazdach, weekendach w Paradzie i wakacjach z tańcem w Silnej Nowej.
Przeglądam przy okazji zdjęcia i czytam maile, w których zapisały się wrażenia z tamtego roku. To co najmocniej pozostało w moich wspomnieniach to radość z prostych przyjemności – tańczenia boso po trawie pod błękitem nieba, zanurzanie się w czystej wodzie jeziora, wirowanie kolorowych sukienek na wietrze… Spojrzenia i uśmiechy… Jedzenie pod wielką lipą, przy drewnianym stole i coraz dłuższe rozmowy na beztroskie i ważne tematy… Poranne ćwiczenia w pełnej dźwięków ptaków i drzew przestrzeni… Taniec w jego wszelkich przejawach, pozwalanie ciału na spontaniczny ruch, dziecięcą przyjemność zabawy i dojrzałe pełne odczuwanie siebie i innych tańczących… Noce z sierpniowymi gwiazdami i ogień nad wodą…
To są moje wymarzone wakacje. Już się na nie cieszę w tym roku. Dorota poprowadzi improwizacje i ćwiczenia zwiększające świadomość ciała, ja tradycyjnie salsę sueltę i etniczne tańce, Beata będzie prowadzić salsę z mocną domieszką afryki, Edyta zaprosi nas do flamenco. Basia z Ulą z Lecącym Żurawiem zaprowadzą nas w stronę ciszy i wyczucia energii. Dom po Lipą przyjmie nas pod swój gościnny dach… Do zobaczenia i do zatańczenia w Silnej Nowej!
Jest tyle muzyki do wytańczenia
Zadanie jest z tych takich alchemicznych. Mamy tańczących. Wśród nich liczne miłośniczki i miłośników swobodnego salsowania, instruktorki salsowe, improwizacji w kontakcie i flamenco, mamy zawodową tancerkę baletu, wysokiej klasy tancerza tańca towarzyskiego i tych, którzy tańczą chętnie najrozmaitsze rytmy. Mamy spory zapas muzyki: od najrozmaitszych salsowych stylów, przez funki, swing do folku cygańskiego i bałkańskiego. Teraz tylko trzeba zgrabnie to połączyć, w odpowiednich proporcjach i kolejności, żeby magia tańca zadziałała. I tak się stało tego wieczoru… A że pysznego jedzenia było pod dostatkiem i zapasy win… To nie przypadek, że i toast wzniesiony został…


Salsa cieszy, salsa zmienia…
Jedną z większych przyjemności z prowadzenia zajęć jest widzenie tego, jak zmienia się z kolejnymi zajęciami ruch tańczących, jak pojawia się coraz więcej swobody, uśmiechów, okrzyków… Czasem to małe zmiany, kiedy ciało jest opancerzone, nawykłe do ‘trzymania się dzielnie’, ciało w którym zapisały się różne życiowe ciężary… Potrzeba wtedy czasu, żeby puściły napięcia. I tylko żeby się nie spieszyć, nie ponaglać, nie porównywać. Każdy ma swoją drogę do siebie, do pełnego wyrażania tego, co w środku. Dla mnie najważniejsze okazało się odpuszczanie, niemuszenie, pozwolenie, żeby nogi, brzuch, ręce poruszały się same, a głowa nie chciała przeszkadzać. W tej muzyce, którą tańczymy, dużo jest trudnych afrykańskich rytmów i widzę, że najczęściej lepiej radzi sobie z nimi ciało, niż umysł…
Jak karnawał, to szkockie tańce
Zgrana mocna grupa bywalców uzupełniona przez chętnych nowicjuszy, dobra muzyka i… dwie godziny non stop! Na szczęście poza reelsami i jigsami są jeszcze wolniejsze walczyki, które dzięki licznej męskiej reprezentacji bardzo miło było zatańczyć. Największa moc ujawniła się jak zwykle w Strip The Willow i Eightsome Reel, w znów zmodyfikowanej do wspólnego zatańczenia wersji.
Ceilidh, czyli szkockie tańce raz jeszcze
Zwłaszcza jak tak ciemno-jesiennie, zwłaszcza jak już tak zimą pachnie. Tak w takie wieczory szkocka muzyka i doborowe, energetyczne towarzystwo smakują bardzo. I taniec za tańcem. Na początek rozgrzewka i szalona muzyka Salsa Celica, no a potem tradycyjnie Canadian Barn Dance, uszkotczone rosyjskie Walenki, Irish March (znany jako Chapelloise lub Aleman’s Marsj), walc z Flandrii Schommelwals, no i oczywiście The Strip The Willow. Beata kilka chwil wirowania zapisała filmikiem. Do zobaczenia po kliknięciu tutaj:
Filmik 1 PB250185
Filmik 2 PB250187
Filmik 3 PB250189
Więcej zdjęć z naszych Ceilidh zobacz tutaj:
Salsowanie swobodne
Im bardziej zmęczona wychodzę z pracy, tym bardziej – kiedy już wejdę do naszej Lustrzanej Sali i włączę muzykę – chce mi się tańczyć. Im bardziej się wytańczę, tym więcej energii czuję. I cieszę się, że to doświadczenie dzielę z salsującymi ze mną kobietami. Dobrałyśmy się, jak widać, dobrze. Są wśród nas przedstawicielki różnych profesji i stanowisk. Jest np. wykładowca fizyki, specjalistki z Biblioteki Politechniki, biegłe księgowe, managerki. Mamy w swoim gronie i psychologa, i filozofa, i ceramiczkę. Z niektórymi salsuję już kilka lat. Dzięki tym czwartkowym zajęciom mam 2 godziny szczęścia tygodniowo gwarantowane.
A tu zdjęcia z naszych zajęć zobacz>>
Informacje aktualnych zajęciach zobacz>>
Flamenco ole!
Cieszą się dłonie, że mogą obudzić się do ruchu, palce że po godzinach spędzonych na klikaniu w klawisze mogą rozciągnąć się i ożyć, stopy bawią się mocnym krokiem, głośnym tupaniem, plecy, że nareszcie się nie garbią, a uszy bawi ciekawy rytm – niech żyje flamenco!
Festiwal POP Kreacje
Gościł w ten weekend po raz drugi w naszej Sali Lustrzanej Festiwal POP Kreacje, czyli mini warsztaty i spotkania, prowadzone metodą psychologii zorientowanej na proces. Prowadzili je Grzegorz Zieliński, Kasia Olga Libich, Agnieszka Kubacka i Kinga Merchel. Tematy rozmaite: Psychologia Kariery – rozwój osobisty i praca zawodowa, o świadomym wychodzeniu z relacji, o wyborze własnej drogi życiowej, Zatrzymać świat – warsztat dla zmagających się z presją czas. Spore było zainteresowanie tą ‘wersją demo’, więc pewnie będzie ciąg dalszy… 

































